wtorek, 10 stycznia 2012

Radość tworzenia i kwitnący jaśmin :)

Dziś miałam okazję sobie przypomnieć,
jaką radość sprawiało mi wymyślanie wzorów
i robienie zaproszeń ślubnych :)

Przypadkiem dostałam propozycję zrobienia wzoru,
innego niż te, które robiłam w tysiącach sztuk,
bez atłasowych wstążek, bardziej w sielską stronę..

Przejrzałam swoje mocno już okrojone materiały
i stworzyłam taki, 
 z koronkową opaską, papierowymi różyczkami i delikatnym listkiem.





Jak Wam się podoba?

Codziennie z obawą śledzę prognozy pogody,
bo na ogrodowych rabatach istny cyrk !

Wszystko nosy z ziemi powyściubiało - 
jakby teraz mrozisko przyszło to bieeedne będzie towarzystwo!

Na razie na szczęście tęgich mrozów na horyzoncie nie widać...
I dobrze!
Bo ja już czekam na wiosnę :)

Przyniosłam sobie do domu kwitnącą gałązkę jaśminu



i pędy forsycji - czekam na pąki :)


A wczoraj zostałam obdarowana przez Babcię urodziwą szeflerą


i tłuściutką cebulą białego amarylisa - już nie mogę się go doczekać :)


Miłego dnia!











piątek, 6 stycznia 2012

Kwiatoterapia :)

Nie znam chyba osoby na którą panująca obecnie aura wpływałaby pozytywnie ...

Siąpiący deszcz, niebo zasnute chmurami, wyjący wiatr, szaaaaarość..

Ale ja ma sposób na polepszenie nastroju i Wam też polecam !

Kwiatoterapia :)

Jak to dobrze, że w  domu 
możemy cieszyć się kwiatami przez okrągły rok!

Aktualnie kwitną u mnie kalanchoe, storczyki i....pachnące hiacynty :)
Taką przyjemność możemy sobie sprawić za kilka złotych :)







Ponieważ jako gospodyni domowa ;) sporo czasu spędzam w kuchni
(tam też jest najbardziej słoneczne okno),
hiacynty zdobią kuchenny parapet (znaczy się blat pod oknem ;) )
wraz z soczytozielonymi kalanchoe :)



Tych z resztą jest w moim domu więcej :)

W salonie - wlasnoręcznie rozmnożone - wyciągają różowe główki do słońca :)




Z przedpokoju zniknęły świąteczne akcenty na rzecz...kalanchoe ;)




Storczyki w sypialni wcale nie zamierzają przekwitać :)





Kwiaty wprowadzają do domu dobrą energię 
a żywymi kolorami potrafią rozproszyć panujące wokół szarości !
Dlatego uważam, że warto się nimi otaczać :)

A co robią Wasze dzieci w tak ponury i wolny dzień?

U nas dzisiaj na tapecie rysowanie i malowanie :)
(poza oglądaniem bajek oczywiście ;) )





Jak widać dziecięca fantazja nie zna granic ;)

Julia za to namiętnie wymyśla "plany na Huberta" :)
To jakiś mocno dokuczający dzieciom kolega z przedszkola,
więc jego przygody bywają niewesołe ;)



Spójrzcie tylko na tę zaciętą minę - tu mi opowiadała co po kolei się z Hubertem dzieje (hahaha)


A w ogóle zaczytujemy się w przygodach dzieci z Bullerbyn :)

- To moja najlepsza książka, Mamo! 
:)

Dziś my rozbierałyśmy choinkę 
(ja z Julką,
 bo Wikcia wieszała z powrotem to co my pieczołowicie wkładałyśmy do pudełka ;) )
a Mąż czytał o tym jak Anna i Lisa chciały uciec z domu - 
wszyscy się chichraliśmy :)


















wtorek, 3 stycznia 2012

Chciałam tylko...

... bo w zasadzie żadnych wartościowych treści ten post nie przyniesie :)

Chciałam tylko podziękować Wam serdecznie za noworoczne życzenia
i w tej podzięce kwiaty Wam przynoszę :)

I to nie byle jakie - bo styczniowe bratki z własnego ogródka :)

No szalone są po prostu!

(zabrzmiałam teraz jak własna ciocia, którą pozdrawiam,
 jeśli kiedyś mnie tu przeczyta :) )

W każdym razie bratki niestrudzenie kwitną cały rok
 bo i zima dla nich łaskawa :)







Hiacyntowe cebule obłożyłam mchem.



Aaaaaajj - niedługo się zacznie kwiatowe szaleństwo :)

Nałapałam dziś trochę dobrej energii na porannym spacerze - zimno, ale za to słonecznie !





Nie wiem co tam pogoda dla nas szykuje na najbliższe tygodnie,
ale ja już w sercu powoli czuję wiosnę :)


Miłego tygodnia :)






niedziela, 1 stycznia 2012

Spełnionych Marzeń w Nowym Roku !

I tak oto - odrobinę bez sylwestrowego klimatu
(bo gdzie ten śnieg skrzypiący pod bosymi stopami obutymi w wysokie szpilki :) )
- ale za to wśród Najważniejszych i Najbliższych,
pożegnaliśmy Stary Rok,
 (który zaczął się kiepsko ale skończył całkiem fajnie)
i powitaliśmy Nowy 2012 :)

I przed nami znów otwierają się szeroko jego drzwi,
ze wszelkimi szansami, obietnicami i możliwościami,
daleko gdzieś tam już pachnie wiosną,
 błękitnym niebem i bestroskim śmiechem :)




Ostatni dzień Starego Roku był jednym z najgorszych w jego wydaniu !
Od samego rana nic nie wychodziło tak jak trzeba,
same czarne chmury krążyły wokół głowy,
nerwy napięte jak postronki i w żaden sposób nie mogłam nad tym zapanować !
Już byłam bliska pozostaniu na kanapie z książką w ręku
(co w moim dorosłym życiu nie zdarzyło się jeszcze NIGDY)
bo plany sylwestrowe zmieniały się i ewoluowały prawie z godziny na godzinę
i jakoś ponad moje siły wczorajsze to było :)
Dobrze, że Mama i Ciocia Chrzestna wyciągnęły mnie spod koca :)

Wg wytycznych jednego z planów
 właśnie w tej chwili wracalibyśmy z Norwegii ;)

Z sobotnich porządków nici bo jak od rana ulokowałam się w kuchni 
(tort cytrynowy, dwie sałatki 
i bułeczki z masłem czosnkowym - a w międzyczasie obiad)
tak dopiero po 16.00 z niej wyszłam,
 na czworakach prawie
 prosto do wanny pełnej piany,
 gdzie grubym pachnącym melonowym peelingiem zmyłam  z siebie stary rok :)
I od razu mi się polepszyło :)
A jak jeszcze w radio powiedzieli, że w Sylwestra się nie sprząta, 
bo można wykurzyć z domu szczęście, to pffffff ;)

Tak więc po bojach i przebojach
 skończyło się na dość tłumnej i wesołej
 plenerowej imprezie przy ognisku,
w altance u Rodziców w ogrodzie :)










Tata też był z nami,
 mimo, że oddalony o prawie 2 tysiące kilometrów :)




I w ogóle faaajnie było :)



A dziś mamy kolejne rodzinne święto - urodziny Mojego Męża :)
(Ja w Wigilię - On w Nowy Rok :) )
Raczymy się więc cytrynowym torcikiem 
a chóralne 100 Lat!!! i życzenia były zaraz po północy i uściskach noworocznych :)


Jeśli chodzi o noworoczne postanowienia... ;)

Jak co roku po jesienno-zimowym okresie zakokoszenia się w domu,
postanawiam więcej się ruszać i mniej jeść ;)

Najbardziej ambitnym celem nowego roku jest moja nowa zawodowa działalność!

Osobistym postanowieniem będzie mniej nerwów - wiecej uśmiechu :)

I oby nowy nie był gorszy od starego !

A moje życiowe motto brzmi:

Kochaj i podążaj za marzenami !

A Wam Moi Drodzy i sobie również
życzę Wiary, że wszystko ma sens
i Nadziei, która rozbudza serce
i z nowym zapałem pozwala spojrzeć w przyszłość.
Życzę Miłości tak ogromnej,
że nie można jej zatrzymać dla siebie.

I aby każdy kolejny dzień, był piękniejszy od poprzedniego !!

I na koniec tego noworocznego wpisu
coś co nierozerwalnie wiąże się dla mnie z nowym rokiem :)

Oczekiwanie na wiosnę :)




Mam nadzieję, że naprawdę będą niebieskie
 bo ten kolor zawładnął w tym roku moim sercem
jeśli chodzi o wiosenne marzenia :)