W końcu z kresów pochodzimy, nie? :)
Ale i tak mało kto wie,
że moja Młodsza Córka ma na drugie Natasza :)
Choć to akurat pomysł mojego Męża :)
Nataszka moja jak pisałam chora, więc siedzimy w domu.
Dobrze, że zaledwie krótki spacer dzieli nas od Dziadków,
Cioci, Wujka i jedynego (jak na razie ;) ) Ciotecznego Brata - kompana do zabawy !
Spacer to z resztą przecież samo zdrowie :)
Trzeba się tylko ciepło odziać, wyprowadzić z drewutni lalczyny wózek i w drogę !
Spójrzcie tylko jak Mój Wiśniaczek pięknie pozuje :)
:)
A najfajniejsza jest wspólna zabawa !
Wspólne jedzenie też lepiej smakuje :)
A po czułościach czas na kłotnię :)
Babcia szybko utuli z płaczu, dziadek da cukierka...
i znowu można razem brykać...np chować się w babcinej szafie ;)
A w drodze powrotnej spotkałyśmy kwitnącą różę..oooo :)
I kolejny dzień zbliża nas do wiosny :)