Od kilku dni sobie biegam rankami.
Wczesnymi.
Takimi z 5-ką z przodu ;)
Dobrze mi z tym, choć najciężej wstać,
ale grunt to dobra organizacja
(która czasem przygniata, ale nikt nie mówił, że będzie lekko ;) ).
Dziś po powrocie z biegania zastałam ogród skąpany w miękkim świcie,
skoszona wczoraj trawa wygląda jak prawdziwy sztuczny dywan ;)
Ptaszki ćwierkają niemiłosiernie
- w domkach zamieszkać nie chciały - może za nowe?\
Ale zrobiły sobie gniazda w rynnach a także w tuji (tui?) za placem zabaw,
toteż dzieciaki odkrywszy gniazdo pełne maleńkich jajeczek,
ochoczo zaczęły zbierać dżdżownice, żeby ptaszki miały co jeść ;)
Na szczęście zdołałam im wytłumaczyć,
że ptasia mama jest bardzo przestraszona i z ręki jeść nie będzie,
więc na paluszkach podchodzą do krzaczka
i zostawiają dżdżownice na kamyczkach (hahaha ;) ) .
Domek ogrodowy dla dzieci się buduje
- aż im zazdroszczę takiego fajnego miejsca na zabawy :)
Standardowo nie mam tyle czasu ile bym chciała, żeby zająć się ogrodem,
ale mimo to wszystko rośnie i cieszy oczy :)
Dziękuję wszystkim za odwiedziny i komentarze,
które zawsze czytam, choć nie zawsze mam czas odpisać.
Pozdrawiam !