Cierpię na spadek mocy w ostatnim czasie.
Ilość zajęć dodatkowych i późniejsze powroty do domu
a do tego kapryśna pogoda i taki mam efekt.
Czekam na wakacje :)
Ogród zarasta jak zwykle o tej porze, nadążam tylko podlewać ;)
Lubię spokojne poranki, takie kiedy mogę wyjść na oświetlony świtem taras,
posłuchać ptasich kłótni, powdychać zapach kwiatów.
Wczoraj zrobiłam poranny obchód i jak zwykle jestem zdziwiona
szybkością z jaką ogród rośnie o tej porze roku :)
Hortensje już szaleją - zima była dla nich bardzo łaskawa,
więc pąków jest chyba ze 100 :)
Pełnia ogrodowego szczęścia jak zakwitną :)
W tym roku są naprawdę ogromniaste !
W naszym warzywniku gąszcz, babcina ręka dba o wszystko,
więc świeżą zieleninę mamy pod ręką - jak znalazł na leniwe śniadanko na tarasie :)
A jeśli chodzi o dziecinne zabawy - od przeszło miesiąca
bezspornym królem w tej kwestii są taśmy do przenoszenia ciężarów :)
Zobaczyłam je u taty w garażu, dostałam olśnienia i wycyganiłam ;)
Powiesiłam sobie na tarasie jako domowa wersja trx
i od tamtej pory muszę się ustawiać w kolejce bo są oblegane :)
Dziewczyny tańczą na nich, ćwiczą i robią różne akrobacje - prosta rzecz a ile radości :)
A dzisiaj Dzień Dziecka :)
Z tej okazji wczoraj dziewczynki nocowały z kuzynką u babci (za ścianą ;) )
i do późnych godzin urządzały babskie party.
A po przyjściu do domu czekały na nich łóżka zaścielone ulubieńcami
- piskom radości nie było końca :)
Dorosłym też się coś na Dzień Dziecka należy,
więc dzisiaj obiadu nikt nie gotuje
- stolik na 12 osób czeka w ulubionej restauracji :)
Miłego Świętowania dla Was!