niedziela, 18 stycznia 2015

Zima-nie-Zima

Za oknem pierwszy raz od dawna świeci słońce.
Zielona trawa (po porannym szronie nie został ślad) cieszy oczy,
 podobnie jak iglaki, rododendrony i bukszpany na rabatach.

Tulipany wyściubiły nosy z ziemi :)

Dla mnie mogłoby już tak pozostać.

Śniegu oczekuję w Zakopanem, gdzie wybieramy się na drugi tydzień ferii.
Pora wreszcie założyć choć narty na nogi ;)

Nadejście nowego roku powitaliśmy ze spokojem, pokorą i nadzieją.
Ostatni tydzień 2014 
 minął w głębokim smutku, niedowierzaniu, niezrozumieniu, żalu, strachu...
Dzień przed wigilią i dzień przed Sylwestrem 
odeszły dwie osoby z bliskiej rodziny Męża, 
Święta nie były więc ani radosne ani wesołe,
 bez takich życzeń, bez kolęd, bez zdjęć.

Gdy ktoś odchodzi za szybko ciężko pogodzić się z błahością codziennych spraw.

Ale życie toczy się dalej i trzeba umieć odnaleźć się w tej szarości, 
otrząsnąć ze strachu i łez, znów oczekiwać promieni słońca.

I dziś świeci i napędza nową energię.
I chce się żyć, śmiać, planować.

Z nowym rokiem znów postanawiamy
 bardziej przyjrzeć się naszemu zdrowiu i naszym talerzom.

I nawet mąż stwierdził, że koktajl z jarmużem smakuje całkiem nieźle ;)

Sam mi ten jarmuż z ogródka przyniósł - niczym zielony bukiet zdrowia :)

Dopiero teraz po przymrozkach smakuje fajnie - a jak energetycznie wygląda!






Koty-psoty urosły i całe dnie spędzają na ogrodzie bawiąc się i łapiąc myszy ;)










A ja kilka dni temu pozbyłam się żelastwa z buzi 
i wreszcie mogę się szeroko uśmiechać ;)))

Tak się cieszyłam zaraz po przyjeździe od ortodonty - niesamowicie fajne uczucie !



Pozdrawiam !



niedziela, 21 grudnia 2014

✩ W grudniu po południu...✩

Bo wtedy można poczuć świąteczny nastrój ;)

Przed południem pogoda iście wiosenna, 
tylko bocianów brak ;)

Grudzień w tym roku mega intensywny, głównie za sprawą dzieci.
Bale, jasełka, turnieje taneczne, konkursy, występy
 a do wszystkiego trzeba się przygotować łącznie ze strojem - ufff...
 dobrze, że już mamy to za sobą - dziś był ostatni pokaz.

Ogólnie to jesteśmy nieźle wyrobieni - sprawdza się więc zasada
 - im więcej masz na głowie,
 tym lepiej się organizujesz.

Chata więc wysprzątana (noo z małą pomocą z zewnątrz),
choinka ubrana, pierniczki i ciasteczka porobione,
 prezenty dawno obmyślone, zakupione, popakowane, 
zakupy zrobione, mak się moczy... ;)

Czekamy na Święta :)








W tym roku zamyśliłam sobie 
choinkę i dekoracje na wesoło i kolorowo.

Porobiłyśmy z dziewczynkami ozdoby z papieru, 
wyciągnęłyśmy wszystkie stare bombki..



po czym Julka stwierdziła, że woli biało-czerwoną...ot estetka mi wyrosła ;)





Obiecałam jej więc własną małą choinkę w pokoju,
 która ostatecznie została przystrojona w samą biel i wygląda cudnie :)

Bez przebojów się oczywiście nie obyło ;)

Choineczka miała zostać wykopana z ogródka,
mąż w stanie grypowym (ale jak mówi praca jest najlepsza na wszystko)
wszedł z łopatą między krzaki
 i na migi mi pokazuje - którą mam wykopać?
Ja z górnej łazienki, myjąc zęby i rozmawiając przez telefon
 pokazuję mu przez okno - którą 
(z góry wydawała się mała).

Wykopał (a naszarpał się nieźle), wsadził do donicy, ziemię ubił,
 po czym zataszczył na piętro do domu...

W pokoju dziewczyn okazało się, że jest prawie tak duża jak ta z salonu...

Więc nie myśląc za długo zniósł ją z powrotem, 
wkopał na miejsce a następnie powtórzył czynności z mniejszą ;)

Na koniec Julka się obraziła (na szczęście na krótko), że za mała !

Ale koniec końców wszyscy zadowoleni ;)








A tu moje tancerki - Wiki dopiero zaczyna, więc jest mocno przejęta ;)


Julia ma za sobą pierwszy turniej i pierwsze złoto:


i tańczy po prostu non-stoooop :)


Zostały 2 dni do Wigilii i właśnie robię listę rzeczy do zrobienia na ostatnią chwilę.

Miłego oczekiwania i Wesołych Świąt!!!




niedziela, 16 listopada 2014

Jak przeżyć listopad ;)

Jak co roku dostaję kolców w listopadzie ;)

Najchętniej zakopałabym się w ciepłe koce
 i wychyliła nos dopiero w grudniu ;)

Tegoroczna jesień jest jednak dla nas wyjątkowo łaskawa,
temperatury są naprawdę przyjemne,
 krajobraz wokół jeszcze w jesiennych kolorach
 i dzięki temu jakoś łatwiej się ją znosi.

A za pasem grudzień także luuuzik ;)

Strasznie dużo tych codziennych zajęć,
 ubolewam wciąż nad brakiem czasu na wszystko.
I dziękuję za weekendy :)
 Wtedy jest więcej czasu na pokręcenie się po domu, popalenie w kominku,
 poczytanie książki, poleżenie z dziećmi na kanapie, potarmoszenie kotów ;)

Z kotami to się mamy....ale jakoś zaczynamy wychodzić na prostą ;)











A żeby oderwać się trochę od szarej codzienności, 
wybraliśmy się z przyjaciółmi nad morze - piękne o każdej porze roku!











Nie wiem czy pisałam, ale od kwietnia noszę aparat ortodontyczny.
Mam zadrutowane dolne i górne zęby,
 żadne tam ładne kolorowe gumki, tylko sam metal - nie ma co pokazywać ;)
Teraz trwa 8-my miesiąc aparatowania i szczerze mówiąc 
już się do tego tak przyzwyczaiłam, że w ogóle go nie czuję.
 Ale z komfortem niewiele ma to wspólnego.
 Dlatego już się nie mogę doczekać, kiedy mi go zdejmą
 i w końcu będę mogła uśmiechać się do zdjęć ;)))