poniedziałek, 21 maja 2018

Wiosenne zachwyty i maraton komunijny

Przepiękna, ciepła, słoneczna - taką właśnie mamy wiosnę w tym roku.

Jeszcze 1 kwietnia, jakby dla żartu, prószył wielkanocny śnieg,
ale zaraz potem nastały pogodne, pachnące zielenią dni
i zaczęła się dziać wiosenna kwiecista bajka, 
na którą tak czekam każdego roku.

Cały kwiecień i cały trwający maj
 wypełnia ciepłe pachnące powietrze i słoneczny blask.

Obficie kwitły jabłonie, bzy, czeremchy
 a teraz zachwycają mnie obsypane kwieciem akacje 
i wszędzie unosi się słodki zapach wiosny. 
 
Moja droga rowerowa ukwiecona jest bajecznymi czeremchami i akacjami,
jadę więc niespiesznie i wyciągam ręce do tych wiosennych cudowności,
 wdycham słodki zapach i jest mi dobrze i błogo
 - taka darmowa terapia po ciężkiej zimie :)

W ogrodzie buchnęła zieleń,
zostawiłam jak co roku majątek u ogrodnika,
donice wypełnione kolorem
 a na tarasie pojawiło się nowe ulubione miejsce do wypoczynku, 
pleciony bujany fotel, który ma relaksującą moc :)
























W tym roku odkryliśmy też nowe piękne miejsce do spacerów - 
Aleja Lipowa :)



No i komunie!
Już dwie majowe uroczystości, bliskie memu sercu - za nami.
Miałam przyjemność współuczestniczyć w ekscytujących przygotowaniach,
w naszym babskim serdecznym kręgu wszystko udało się pięknie!
Szczęśliwe dzieci, uśmiechnięte mamy, 
piękna słoneczna pogoda, ukwiecone, pełne pyszności stoły
i dużo bieli :)
















Dużo radości dają mi przygotowania do takich uroczystości,
zdecydowanie mogłabym zajmować się tym codziennie ;)

A już za kilka dni najważniejsza dla mnie uroczystość,
Komunia Święta mojej małej Wikuni.
Przygotowania trwają, jestem spokojna,
 bo wiem, że mam wokół siebie sabat najlepszych pomocników,
oby tylko pogoda nie spłatała figla, 
bo przyjęcie planuję na tarasie ;)

Sukienka juz gotowa, przerobiona po starszej siostrze, 
już nie mogę się doczekać, kiedy zobaczę ją w pełnej krasie,
uplotę też wianuszek na głowę mojej Calineczki :)
Wiki ma też ważną i ekscytującą dla niej i dla nas rolę w kościele,
 mam nadzieję, że jej solowy występ pięknie się uda :)

Serdecznie pozdrawiam wszystkich zaglądających do naszego świata :)

 




sobota, 17 lutego 2018

Pół roku w pigułce ;)

To będzie najdziwniejszy post na blogu, 
ale przez ostatnie pół roku tyle fajnych rzeczy się działo, że 

- po pierwsze:
 - nie miałam czasu wrzucać zdjęć na blog, ani też nie ma ich zbyt dużo...
- po drugie:
 - szkoda, żeby tak fajnych momentów nie wpisać w te moje karty pamięci :)

Cofając się jeszcze do zdjęć z wakacji
(wszak ostatni post przed przerwą był właśnie z lipca),
jakie to niewiarygodne, z perspektywy mroźnego lutego,
że latem jest tak pięknie, tak zielono, jasno, słonecznie...
ach..chcę już wiosnę :)

Moje ulubione miejsce odpoczynku w ogrodzie - 
drewniana sofa tarasowa, otoczona bujną zielenią ♥








W lipcu obie moje dziewczyny były w różnych miejscach na obozach, 
przez co tak się za sobą stęskniły, 
że gdy pojechaliśmy po Julę do Zamku Czocha, 
siostrzana miłość aż biła po oczach :)





Zamek Czocha zrobił na nas duże wrażenie, 
jest piękny i po prawdzie zasługuje na osobny wpis, 
jednak z braku czasu na blogowanie 
niech będzie choć kilka ulubionych kadrów..





Sierpień minął nie wiadomo jak i kiedy,
były wesołe spotkania towarzyskie, 
zaliczyliśmy kajaki, Jula była na obozie tanecznym,
 no i w końcu nadszedł czas 
pomyśleć o powrocie do szkoły i zajęć..


Najpierw jednak trafiła nam się okazja-nie-do-odrzucenia
a mianowicie, ponowny wyjazd (a ściślej wylot)
 tylko-we-dwoje (w sensie bez dzieci)
do naszej ukochanej Chorwacji :)

Spędziliśmy więc cudowny ostatni tydzień wakacji,
korzystając ile wlezie ze spokoju i możliwości,
tym samym zobaczyliśmy kolejne odsłony tego pięknego kraju,
nie skupiając się tylko i wyłącznie na plażowaniu ;)


Były więc górskie wędrówki przez gaje oliwne, figi prosto z drzew, 
prawie puste plaże o zachodzie słońca, 
Bośnia i Hercegowina, ponownie Dubrovnik...
ten wyjazd zdecydowanie zasługuje na osobny wpis ;)








Po powrocie trzeba się było szybko zaklimatyzować 
w corocznym wrześniowym kieracie!

No i 8-me urodziny Wiki :)


A potem zaczęła się taneczna bonanza !

Jula trenuje taniec od dziecka, 
w tym roku na tańce zaczęła chodzić Wiki
(po zajęciach pływania i gimnastyki sportowej 
nadszedł czas na taniec ;) ),
ja też taniec mam we krwi ;) 
więc niewiele myśląc zapisałam się 
na zajecia "latino" do tej samej szkoły, co córki ;)

Harmonogram tych naszych wszystkich zajęć wygląda tak,
 że po szkole i pracy jeździmy "na tańce"
 7 razy w tygodniu,
nie wyłączając sobót i niedziel ;)

Do tego doszły prawdziwe taneczne turnieje Julki,
na które w tempie przyspieszonym 
musiałyśmy zaprojektować i uszyć suknie,
no i wielkie emocje,
 pierwsze turniejowe sukcesy i
 ogólnie bardzo emocjonujący czas :)



Wrocław był jak na razie "najdalszym" wyjazdem turniejowym ;)


Tak nam intensywnie minął ten jesienny czas, 
że ani się obejrzeliśmy i był listopad
a w nim 60-te urodziny mojego Tatki :)

Odważnie zaplanowaliśmy z tej okazji
 wielkie rodzinne garden party :)
Także jakby się ktoś zastanawiał, da się nawet w listopadzie ;)




Pod koniec listopada tradycyjnie zdzieraliśmy parkiet na Andrzejkowym balu :)

(nie wiem czy mogę wklejać to zdjęcie, ale to cel prywatny i podpisane jest)

No a potem to już zaopatrzyłyśmy się z dziewczynami w ciepłe kapcie 
i czekałyśmy na wiadomo co :)












Święta, święta, piękny czas, 
cudowny, magiczny,
naprawdę szkoda, że to tylko kilka dni.

Choć przecież oczekiwania i przygotowania 
są równie piękne a trwają o wieeeele dłużej :)

Sylwester minął nam w klimacie disco 
i w oczekiwaniu na występ Sławomira,
 który to występ się skończył, 
zanim towarzystwo wróciło z fajerwerkowania ;)


No i tym akcentem zakończyliśmy 2017 rok :)

W 2018-tym mieliśmy okazję nacieszyć się zimą w Szpindlerowym Młynie.




Było tyle śniegu, że ludzie jeździli na nartach po ulicach
i tak mroźno, że metrowe sople zwisały z dachów :) 
Nie zapomnę dziadka, wjeżdżającego na nartach na rondo ;)

Aaa i znowu byliśmy tylko we dwoje,
 bo dziewczyny były na corocznym wyjeździe z babcią ;)

Tak czy siak zimy o tej porze roku ma standardowo dość!
Czekam na wiosenkę ;)


uff..nadrobiłam ;)