środa, 22 września 2010

Pożegnanie Lata....

Ostatni dzień lata dziś mamy ! 
I to jaki piękny, słoneczny!
Korzystając więc z cudnej pogody spędziłam trochę czasu
klęcząc w promieniach słońca, na zielonej miękkiej trawce,
z rękoma po łokcie w ziemi :)

Czas na porządki na rabatach !

Chwasty poszły precz...na kompostownik :)
Część rozrośniętej zieleninki poprzesadzałam w nowe miejsca 
 - mam nadzieję, że im się spodoba :)

Oczywiście wszystkiego nie zdążyłam dziś zrobić,
tyle, na ile pozwoliła mi Moja Młodsza Córka
zajęta wyszukiwaniem rumianych jabłek w trawie :)

A na koniec dnia i na pożegnanie lata
powstała kwiatowa dekoracja,
 która powędruje do pewnego zaprzyjaźnionego biura :)


Więcej szczegółów w mojej pracowni ..
Tam też można obejrzeć ostatnio powstałe obrazy.

Pozdrawiam serdecznie!

niedziela, 19 września 2010

Wyczarowane z lukru...

Torty :)
Na różne okazje, w różnych kształtach i kolorach :)
Na pomysł wyjątkowego ozdabiania tortów masą plastyczną wpadłam kilka miesięcy temu...
Od tamtej pory powstało wiele różnych tortów
 dla nas, dla rodziny, dla znajomych i ich znajomych :)
To kilka godzin przyjemnej twórczej pracy zakończonej uśmiechem na twarzy :)
To lubię !
Masę początkowo robiłam sama, z cukru pudru, glukozy i żelatyny..
Ale zważywszy na odpowiedzialność zadania
(torty bywają na zwykłe i zupełnie wyjątkowe okazje)
oraz moje Małe Domowe Przeszkadzajki
zaniechałam samodzielnego ugniatania 
i związanego z tym cukrowego bałaganu oraz nerwów
i zamawiam gotowe masy, które barwię, ugniatam i nadaję im kształty :)
A te w zależności od okazji bywają różne, choć z uwagi na moje zamiłowania
bardzo często kwiatowe :)
Oto kilka z nich :










były też samochody, bohaterowie dziecięcych bajek, 
torty-prezenty, koszule z krawatem
oraz mniej grzeczne torty na inne dorosłe okazje :)


piątek, 17 września 2010

5 lat temu...

I ślubuję Ci 

Miłość

Wierność 

i Uczciwość Małżeńską...


Od chwili wypowiedzenia tych słów mija właśnie 5 lat...
Pogoda wtedy była ładniejsza niż dziś..
wystawione na noc za okno pantofelki skutecznie przegoniły deszczowe chmury :)

Przez te 5 lat zmieniło się dużo, ale nie między nami..
5 lat temu nie było z nami Naszych Dziewczynek,
nie mieliśmy też swojego kawałka Nieba - jak teraz :)

Ale tak samo jak dziś byliśmy szczęśliwi i z nadzieją patrzyliśmy w przyszłość :)

I tego życzę sobie i nam w ten rocznicowy dzień !

I oby Nasza Miłość nigdy nie ustała !

Niech będzie wieczna i trwała i nawet burzliwa tak jak do tej pory, ale zawsze żywa !

Jesteśmy ze sobą już ponad 11 lat, to prawie jak stare dobre małżeństwo :)

A czasem wciąż kłócimy się o drobiazgi i zachowujemy jak dzieci!


Teściowa z upodobaniem opowiada historyjkę najkrótszego seansu kinowego, 
z nami w roli głównej. 

Siedziała przed domem wcielając się w złego wilka,
 bo właśnie przejęła opiekę nad Naszą Starszą Córką, 
abyśmy mogli spędzić miły wieczór w sali kinowej. 

Z przyjemnością obserwowała miłą rodzinną scenkę,
 Mąż zadowolony wsiada do samochodu, 
wystrojona Żona dobiega do niego na szpilkach,
 buziak pieczętujący dobre humory i rozpoczynający się wieczór.
 Pojechali.
 Nie minęło nawet 5 minut 
jak rozpędzony samochód z piskiem skręca na drogę wjazdową i hamuje przed domem.
 Pewnie zapomnieli biletów, portfela, pieniędzy. 
Ona jest taka roztrzepana ! 
Drzwi otwierają się, po czym zamykają z hukiem za czerwoną ze złości Żoną. 
Mąż został jeszcze w samochodzie mełłąc pod nosem wiadomo co...

Ciekawe o co poszło tym razem?

 Ot Wariaty !

- ten pyzaty, ten kudłaty, kochają się jak Wariaaaaaty !  


czwartek, 16 września 2010

Słodkich snów...

Zmierzch jesienią zapada tak szybko!

Wieczory są coraz dłuższe i coraz częściej spędzamy je w domowym zaciszu...

yyyy...choć nasz dziecięcy rozgardiasz trudno zaciszem nazwać ;)

przynajmniej dopóki dziewczynki nie pójdą spać ;)

Bo najpierw mają długą wspólną kąpiel w cieplutkiej łazience,
a potem jest czas na czytanie bajek, przytulaski, śmichy-chichy i harce w łożkach

 i dopiero po dłuższej chwili z pokoju nie dochodzą już wesołe piski i chichoty ;)

Słodkich snów Serduszka !



Malinowo...

Wczoraj przywiozłam od babci górę malin...
I dziś zamknęłam ich cudny smak i aromat w słoikach :)
Do zimowej herbatki jak znalazł :)

A wczoraj znów pogoda sprzyjała harcom na świeżym powietrzu :)
Ogród zmienia się jesiennie...
sami popatrzcie:







Małe rączki wyciągają się ku dojrzałym już jabłkom


Orzechy laskowe też niedługo będą gotowe do schrupania :) 


a bystre oczka znajdą jeszcze poziomki na krzaczkach :)


Ogrodowi goście  - jesienny motyl i pasikonik :)



I gałązka Łubinu - prześliczna, zdobi kuchenny blat ;)


środa, 15 września 2010

Pędzlem malowane...

Obrazy - mam ich kilka na swoim koncie :)

Dają radość tworzenia a potem długo cieszą oko :)

W takie mgliste dni jak dziś "wena: (cokolwiek to znaczy)  sama przychodzi,
więc powstała orchidea ..


Zawiśnie na ścianach w mojej wkrótce otwartej pracowni...
nazwijmy to...florystyczno-artystycznej :)

I może ktoś zapragnie ją przygarnąć..
albo inne, które niedługo powstaną :)

Lubię malować - nawet bardzo...
płynne pociągnięcia pędzla wpływają na mnie odprężająco
a tego mi teraz trzeba :)

Choć zazwyczaj najpierw powstaje szybki roboczy szkic

 a potem już w ruch idą akwarele - boki też są zamalowane


 w tle widać krzesełko do kącika kawowego w powstającej pracowni :)


Chętnych już teraz serdecznie zapraszam ! 

:)


wtorek, 14 września 2010

Cenne chwile...

Są takie chwile, które chcielibyśmy zatrzymać,
 napawać się nimi i cieszyć jak najdłużej...
Dla takich chwil warto oderwać się od innych zajęć i myśli
i warto postarać się aby zdarzały się jak najczęściej..

To chwile rodzinnego szczęścia, domowego ciepła, 
wesołego śmiechu Dzieci, czułego spojrzenia Męża..
To chwile które spędzamy RAZEM
Nie są rzadkością w naszym domu
bo oboje rodzinę stawiamy na pierwszym miejscu
ponad pracą, pasjami, rozrywkami, które choć też ważne
to jednak wcale nie najważniejsze...

Dziś kruche ciasteczka :)
Miały być maślano-czekoladowe, ale Mąż miał straszną ochotę na kruche...z dżemem..
więc zrobiłyśmy te kruche z dżemem
i z czekoladą też w ramach kompromisu :)


Małe rączki pracowicie uklepywały i wycinały serduszka z ciasta :)
A ile było przy tym radości :)

i w rezultacie ciasteczka wyszły pyszne :)