niedziela, 2 października 2011

Leśny spacer

Poranne mgły szybko ustąpiły miejsca słonecznym promieniom.
Korzystając z wolnych i cudownie ciepłych chwil 
wybrałam się z Wikulą na spacer do pobliskiego lasku.
Jesieni jeszcze mało, las wciąż zielony i rozświetlony słońcem :)















Pytałam się dziś Rodziców, czy pamiętają tak ciepły i słoneczny październik (bo ja nie!),
wspólnie uradzili, że owszem był taki jeszcze przed moimi urodzinami, jakoś w latach 78-79 :)

A mnie jest szkoda lata ...

Po ostatniej porcji słońca,
 jaką obdarzył nas wrzesień i pierwszy dzień października
(krótka spódniczka, gołe nogi i ramiona! :) )
trudno uwierzyć, że już za miesiąc możemy spodziewać się pierwszego śniegu !

Tak czy siak te słoneczne obrazy wczorajszego dnia
 długo będą rozgrzewać mnie od środka :)







Marcinkowy bukiet wita nas od bramy :)


A w domu rozkwitł hibiskus - miałam nadzieję,
 że będzie różowy (zapowiadał się na taki po kolorze pąków) 
ale jest ciemnopomarańczowy - w sumie...też pasuje do moich ostatnich pomysłów ;)


Dziś wilgotno i mgliście, więc od rana w kominku trzaska ogień :)

Miłej niedzieli!

niedziela, 25 września 2011

Piękna, słoneczna jesień i przyjęcie urodzinowe Wiki :)

Pięknie się z nami w tym roku Pani Jesień przywitała :)







Niech ta słoneczna pogoda trwa jak najdłużej,
 bo ja ze strachem w oczach słucham przepowiedni zimowych...
podobno kiedy akacje i jarzębiny kwitną obficie, 
zima będzie wyjątkowo sroga...brrr!

Póki co cieszmy się piękną pogodą bo za jej sprawą i w naszych sercach weselej i raźniej :)

Wczoraj urządziliśmy Wiktorynce urodzinowe przyjęcie.
Jak widać kolorystyka pink/orange zagościła też w naszym domu :)


































Tak swoją drogą...pełen podziw i szacun dla ludzi, którzy mają czworo dzieci ;)


A na to zdjęcie jak patrzę to za każdym razem wybucham śmiechem :)


Miłej niedzieli !

niedziela, 18 września 2011

Róż i pomarańcz czyli dynia w roli głównej :)

Kobieta zmienną jest :)
W zasadzie nigdy szczególnie nie przepadałam za kolorem pomarańczowym.
A już dekoracje w tym kolorze?
Fajne, ale nie u mnie :)
Nawet jeśli chodzi o jesienne aranżacje,
 gdzie pomarańcze często grają główną rolę,
ja uparcie szukałam białych dyń, różowych kwiatów i liści :)
Różowości zostały mi do dziś, 
ale ich połączenie z pomarańczem to dla mnie nowość 
- która baardzo w tym sezonie do mnie przemawia :)
Więc wybrałam się dziś z moimi dziewuszkami na dyniowy festyn
i dzięki dyniom otoczenie mojego domu tej jesieni
 jest właśnie w  kolorach pink+orange :)

Mnie się podoba - a Wam?





Ciężko było dotaszczyć te wszystkie dynie do samochodu, szczególnie, że stał dość daleko a ja wybrałam się bez silnego męskiego ramienia ;)

Ludzie też dziwnie patrzyli na nasz majdan :)


 A to jeszcze nie wszystko bo kolejne siatki trzymałam w drętwiejących palcach :)

Ale trud się opłacał bo teraz urocze energetyczne dyniaczki cieszą moje oczy w ogrodzie i w domu :)


Na festynie byłyśmy krótko - w zasadzie tylko po dynie,
a szkoda bo otoczenie było piękne...


No ale przynajmniej zdążyłyśmy przed deszczem :)

W przyszłą sobotę robimy urodzinowe przyjęcie Młodszej Królewny
(muszę pomyśleć nad tortem!)  - 
aż trudno uwierzyć, że to już dwa lata jak jest z nami :)





czwartek, 15 września 2011

Jesienią, jesienią, sady się rumienią...

...czerwone jabłuszka pomiędzy zielenią...

Taka piosnka chodzi dzisiaj za mną,
bo  popołudnie spędziliśmy na zbieraniu jabłek :)
Mamy w ogrodzie dwie stareńkie jabłonki
i mimo, że nie pielęgnujemy ich szczególnie,
co roku obdarzają nas pysznymi jabłkami (szczególnie jedna),
których nie dajemy rady przejeść :)

I takie były nasze tegoroczne zbiory :)




ale nie myślcie sobie, że tylko dzieci miały frajdę z jabłkobrania ;)


Raaany...gdzie ten Tatuś wlazł??!! :)


A Mamusia też miała radochę, bo jabłka w bielonym wiklinowym koszu świetnie pasują do jesiennej dekoracji :)



No i można zrobić cudownie pachnące jabłkami i cynamonem ciacho :)



A kiedy jeszcze Mężol napali w kominku
 a ciepły aromat ciasta rozpłynie się po całym domu,
wieczorny relaks książkowo-filmowy
z dobrą herbatką, słodkim ciastem i męskim ramieniem 
udaje się wyśmienicie :)